
Feel. Dla mnie jedna z tysięcy marnych namiastek muzyki, zespół, o którym głośno będzie co najwyżej przez rok, może dwa. Dla ogółu objawienie, coś, czemu wręcz należy się oddawanie czci. Mnie śmieszy wokalista Feel’a, Piotr Kupicha, śpiewający (?) “słuchajajaj” lub inny, tandetny, ale łatwo sprzedawalny tekst. Śmieszą mnie fani Feel’a, niemal dostający orgazmu, gdy uda im się dotknąć wokalisty w czasie koncertu (choć słowo “feel” można tłumaczyć jako “macać”). A najbardziej to mnie śmieszą ich durne teksty utworów, kiczowato – popowate paplaniny. Ale niestety, nie śmieszą mnie rankingi sprzedaży albumów w Polsce, takie, jak ten poniżej.
Oto pierwsza 20. notowania Olisu (w nawiasie miejsce przed tygodniem):
1. Feel – “Feel” (2.)
2. Madonna – “Hard Candy” (1.)
3. Różni Wykonawcy – “RMF FM Najlepsza Muzyka 2008″ (3.)
4. Różni Wykonawcy – “Tego słuchał świat 1959-1968″ (nowość)
5. Duffy – “Rockferry” (7.)
6. Czesław Śpiewa – “Debiut” (5.)
7. Blog 27 – “Before I’ll Die” (10.)
8. Bajm – “Ballady 2″ (6.)
9. Stachursky – “Wspaniałe polskie przeboje” (9.)
10. Lao Che – “Gospel” (11.)
11. Portishead – “Third” (4.)
12. Różni Wykonawcy – “Mini mini klub – wesoła zabawa!” (41.)
13. Natalia Lesz – “Natalia Lesz” (18.)
14. Amy Winehouse – “Back To Black” (13.)
15. Blue Cafe – “Four Seasons” (12.)
16. Piotr Rubik – “Oratorium dla świata – Habitat cz. 1″ (9.)
17. Różni Wykonawcy – “Liga hitów Radia Zet” (16.)
18. Sarah Brightman – “Symphony” (nowość)
19. Andrzej Piaseczny – “15 dni” (14.)
20. Maryla Rodowicz – “Jest cudnie” (nowość)
Feel, składanki RMF FM i Radia Zet, Blog 27, Stachursky, Rubik. Sama elita polskiej muzyki, nie ma co (Obecność Blog 27 na tej liście lepiej przemilczeć). Niestety, media nie ułatwiają sprawy – ze wszystkich stron jesteśmy atakowani Czuciowcami i Rubikami. I później trzeba się wstydzić za naród. Sad but true. Ale do meritum, czyli recenzji albumu. Jednym z powodów, dla których ją napisałem, była chęć sprawdzenia, czy tym razem się przypadkiem nie mylę i ten zespół nie jest aż taki zły. Ale wyszło – jak zawsze zresztą – że ogół się myli, a ja mam rację. :-)
Mam nadzieję, ale głupi jestem, że ją mam
Mówią, że najlepiej zaczynać od początku, więc tak też czynię. Album rozpoczyna piosenka “A gdy jest już ciemno”. Kupicha od pierwszych sekund atakuje nas swoim wokalem. Słabym wokalem. Pierwszą zwrotkę stara się rozpocząć nisko, dramatycznie wręcz, później “zadziorność” stopniowo się zwiększa. Niemal cały utwór próbuje wymusić cwaniacką chrypkę, wychodzi to bardzo kiepsko.
W piosence znajduje się wiele niezrozumiałych dla mnie udziwnień. Można je usłyszeć już na początku, gdy wokalista wypluwa z siebie słowa “Jest już ciemno”, dziwny jęk przypominający “a”, i dalej “wszystko jedno”. Innym razem jego głos staje się niemal kobiecy. Najbardziej zażenował mnie okrzyk “je je” pod koniec piosenki i następujące po nim jęki. No cóż, nie wiem, jakiej orientacji seksualnej jest pan Piotr, lepiej to przemilczmy…
Skupmy się teraz na warstwie lirycznej. Tekst “A gdy jest już ciemno” jest co najwyżej słaby, autor ciągle raczy nas jakimiś banałami typu “Chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie, przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź.” lub “Bo spojrzała, jesteś słaby, to fakt. (to fakt)”. Ale trudno wymagać od przeciętnego zespołu popowego czegoś więcej niż łatwo sprzedawalnego tekstu o miłości. Sad but true.
Zabawnie tak oddychać przez różową słomkę
Kolejna piosenka i kolejne trzy minuty lirycznych banałów. “Pokaż na co cię stać” jest jednym z tych utworów, z których dowiadujemy się, że wystarczy się o coś bardzo starać i to osiągniemy. Yeah, dzięki tej piosence mnie oświeciło, jak to dobrze, że jest taki Feel, który mnie wspiera, mówi przyjemne rzeczy, po prostu “ich koffciam i loffciam :*”. Innymi słowy, Kupicha cwanie wykorzystał to, że ludzie lubią słyszeć miłe rzeczy, typu:
“Możesz iść szybciej niż niejeden chciałby biec
możesz mieć wszystko czego, czego tylko chcesz” itp.
Cóż, biznes jest biznes. Najbardziej jednak zaciekawił mnie tekst “Słuchaj, słuchaj bo zabawnie tak oddychać przez różową słomkę.” Ktoś wie, o co chodzi? :O
A jak to brzmi? Gitary jak zwykle nieciekawe, w tle czasem słychać jakieś stukanie w perkusję. Kupicha znowu daje czadu, śpiewając “Słuchajajaj”, albo wydając inne dziwne/śmieszne dźwięki.
Czasem zmieniam twarze waląc głową w stół
Piosenka “W odpowiedzi na Twój list” to totalne dno, zwykły zapychacz miejsca. Piszę o niej tylko z powodu ciekawego fragmentu “Czasem zmieniam twarze waląc głową w stół”. Kupicha widać za często zmieniał twarz w ten sposób, i teraz gra, to co gra. Reszta utworu – bez komentarza.
Widzę obraz Twój. W pustej szklance pomarańczę.
“Jak anioła głos” to spore zaskoczenie, rozpoczyna je ostra metalowa jatka z cholernie ciężkim, szybkim i skomplikowanym riffem, perkusyjnymi blastami i miażdżącym growlem Kupichy.
Oczywiście żartuję, piosenkę rozpoczyna nieudolny, skrzekliwy głos wokalisty. Motyw ten przewija się przez całe trzy minuty. Warty wspomnienia jest religijny fragment “Na rozstaju dróg stoi dobry Bóg, on wskaże Ci drogę”. Kolejny idiotyczny tekst dla naiwnych, a przy okazji teologiczny nonsens. Nie po to Bóg dał mi wolną wolę, żeby teraz wybierał za mnie życiową drogę, prawda? Ale ludziom się to podoba, bo zespół, który wspomina w swych piosenkach o Bogu, który zrobi wszystko za nas, musi być dobry i porządny. Najbardziej jednak urzekły mnie słowa “Już pod koniec dnia widzę obraz Twój, w pustej szklance pomarańczę”. Mam nadzieję, że nie trzeba tłumaczyć dlaczego.
Słiit Harmony
Ogromnym zaskoczeniem był dla mnie ostatni utwór albumu “Sweet Harmony”, w całości po angielsku. Pomyślałem sobie, że Czuciowcy poszaleli i napisali coś w innym języku. Ale zdziwioną minę szybko zastąpił sarkastyczny, pełen politowania uśmiech – okazało się, że piosenka ta jest coverem zespołu Beloved, do tego dużo gorszym od i tak już kiepskiego oryginału. Kupicha znowu się nie popisał.
And now it’s over…
Podsumowując, album jest bardzo słaby. Okropna perkusja, kiepskie gitary, czasem też zagrywki na keyboardzie rodem z disco polo. Gwoździem do trumny jest koszmarny wokalista, a młotkiem idiotyczne, nudne, infantylne, banalne, monotematyczne, kretyńskie, proste jak budowa cepa, głupie teksty utworów. Opisałem tylko te piosenki, które w jakiś sposób się wyróżniają, reszta to zwykłe zapychacze. Postanowiłem jednak wystawić albumowi aż 1+. Skąd taka wysoka ocena? Ponieważ jest jeszcze jeden polski zespół, dużo gorszy od Feel’a, przy którym Kupicha & spółka to duma polskiej muzyki (Chodzi mi naturalnie o Blog 27). Nie zmienia to jednak faktu, że nie polecam nikomu albumu “Feel”. Mamy w Polsce kilka zespołów, którymi powinniśmy się szczycić (m. in. Frontside, Behemoth, Vader – te dwa ostatnie są lepiej znane zagranicą, niż w naszym kraju), ale o głupim skoku na kasę, jakim jest Feel, powinniśmy wszyscy jak najszybciej zapomnieć. Czego Wam i sobie życzę. Ave!
Ocena: 1+/10