Archiwum kategorii Proza

Aleja Miazgi Chrystusowej

Posted in Proza, Religia tagi , , , , , , , , on 8 luty 2009 by Tomasz Antoni Lerka

cross

Aleja Miazgi Chrystusowej…

Jest duszno, cholernie duszno. Idę w dół Alei, w dół Via Dolorosa. Spoglądam w niebo, zasnute szarymi bałwanami chmur. Idę. Jestem sam, Aleja jest pusta. Mijam pozbawione wyrazu budynki, takie same drzewa. Nie czuję żadnego katharsis, oczyszczenia. Jest tylko odór wylewanych na drogę fekaliów, niemytych ciał, nienawiści. Odór śmierci.

Aleja Miazgi Chrystusowej…

Kim On właściwie był? Synem Bożym? Człowieczym? Pół bogiem zrodzonym z kobiety, Maryi, będącej zawsze dziewicą? Potykam się o jakąś gałąź, upadam (pierwszy upadek pod krzyżem). Wstaję powoli, nikt nie pomaga mi dźwigać mojego brzemienia, nikt nie ociera mojej twarzy. Idę.

Aleja Miazgi Chrystusowej…

Golgota. Wznosi się przede mną potężne, majestatyczne wzgórze. Doszedłem aż tutaj? Wspinaczka po jego stromym zboczu przychodzi mi zaskakująco łatwo. Jestem na szczycie. On również jest tutaj, przybity do wysokiego krzyża, z głową opuszczoną na piersi. Jest okropnie pokiereszowany, wręcz nieludzko. Włosy sklejone sączącą się spod cierni (korony Króla) krwią, gwoździe potwornie wyzierające z dłoni i stóp, rana po pchnięciu włócznią… Jego ciało przypomina miazgę. Przez moment wydaje mi się, że słyszę chichot… Lecz po chwili to wrażenie znika. Wciąż przyglądam się Chrystusowi wiszącemu na krzyżu. Nie czuję żalu, nie jest mi przykro.

Nagle ukrzyżowany Isa unosi głowę i patrzy prosto na mnie. Jego oczy… są całkiem czarne. Wykrzywia kąciki ust w kpiącym, złym uśmiechu. Ogarnia mnie przerażenie, lecz wbrew wszystkim nakazom rozsądku nie uciekam (nie zdołam). Znowu słyszę chichot. Chrystus śmieje się tak, jakby w ogóle nie odczuwał cierpienia, jakby gwoździe, cierń były pieszczotami… Jego rechot brzmi dziko, demonicznie. Nieludzko.

W tym momencie moje ciało przeszywa błyskawica bólu, upadam na kolana (do modlitwy). Isa śmieje się coraz głośniej. Zaczyna kręcić mi się w głowie. Nagle coś mówi, lecz Jego głos dobiega z daleka. Kolejny spazm bólu. Ciemnieje mi w oczach… i wtedy nadchodzi zrozumienie. “Głupcy”, oto Słowo Boże.  Upadam, czuję piasek na twarzy, chłodny i przyjemny. Zachęcający. Powoli odpływam w pustkę. Po chwili nie ma już nic…

Aleja Miazgi Chrystusowej…