Chimaira “The Infection”

Promocja albumu “The Infection” grupy Chimaira trwała dobre kilka miesięcy i była zakrojona na bardzo szeroką skalę. W akcję wciągnięto fanów, powstała strona Spread The Infection, najbardziej zaangażowani dostawali od zespołu dostęp do różnych bonusów, między innymi fragmenty nowych utworów czy urywki z koncertów. Każdy taki smaczek zaostrzał apetyt, czyniąc z oczekiwania mordęgę. Jednak czy warto było czekać? Z całą odpowiedzialnością mogę napisać: tak. Nawet bardzo.
Co pierwsze rzuca się w uszy, to zmiana stylu w stosunku do poprzedniego wydawnictwa, “Resurrection”. Infekcja ma posępniejszy, cięższy klimat, mniej tu czystych wokali, a w części utworów występują wolniejsze, czasem wręcz przytłaczające tempa. Co najważniejsze, słychać duży postęp w technice grania – linie melodyczne są ciekawsze, mniej sztuczne niż na poprzednim albumie (na którym, niestety, dało się wyczuć pewną cukierkowość), doskonale pracuje perkusja, w utworach pojawiają się świetne gitarowe solówki (że wspomnę tylko o tej z “Coming Alive”). Bardzo wyraźne są naleciałości death i thrash metalu, zarówno w warstwie wokalnej, jak i instrumentalnej. Śmiem suponować, że “The Infection” to połączenie ciężaru i agresji z “Chimaira” oraz chwytliwości “Resurrection”.
Najlepszym punktem Infekcji, wzorem poprzednich dwóch albumów, jest opener. “The Venom Inside” to utwór ostry i techniczny, z bardzo chwytliwym refrenem, już po pierwszym przesłuchaniu zapadający w pamięć. Mówiąc o techniczności, nie sposób nie napomknąć o “Coming Alive”, w którym nasz słuch pieści wspomniana już wcześniej solówka. Na tle całego wydawnictwa wyróżnia się “Impending Doom”. Piosenka z początku spokojna i delikatna, melancholijna wręcz, ma doskonały klimat, który utrzymuje się również wtedy, gdy spokój i delikatność znikają. Bardzo przypadły mi do gustu także “On Broken Glass” i “Destroy And Dominate”, ostre i chwytliwe kawałki. Album zamyka blisko piętnastominutowy “The Heart Of It All”, będący utworem instrumentalnym. Kto zna twórczość Chimairy, wie, że “The Impossibility Of Reason” również było zakończone instrumentalem, trwającym trzynaście minut “Implements Of Destruction”. Różnica polega na tym, że “The Heart Of It All” przebija poprzednika, jest lepiej zagrany i ciekawszy, czuć wspominany postęp techniczny.
Podsumowując, Chimaira serwuje nam porządny kawał muzyki, która może nie jest specjalnie innowacyjna bądź eksperymentalna, ale z odgrzewanym kotletem również nie ma nic wspólnego. Szóstka chłopaków z Cleveland po raz kolejny udowodniła, że co jak co, ale grać to oni umieją. Oby tak dalej.
Ocena: +8/10
==========================
Ostatnimi czasy mało wpisów się pojawia, fakt to smutny i zgoła dołujący. Brak w tym niemniej mojej winy, jakby się wydawać mogło. Wszelkie skargi tudzież zażalenia proszę kierować do Sz. P. M. Atury, która to winę całą ponosi. Albowiem gdy się chęci, a czasem i wena, do pisania znajdą, pani M. Atura ową wolę twórczą z premedytacją gasi, przypominając o zbliżającym się spotkaniu naszym, które w świadomości jako wojna, podzielona na kilka mniejszych bitew, malować się może. Kto ową wojnę wygra, czas pokaże. A tymczasem…
Stay fucking metal! \m/
Ten wpis został dodany 18 kwiecień 2009 o 19:51 i widnieje w Muzyka, Recenzje tagi 2009, album, chimaira, groove, infection, infekcja, metal, recenzja, review, the. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0 Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback ze swojej strony.
21 kwiecień 2009 @ 22:05
No przesłuchać trzeba by ;)
22 kwiecień 2009 @ 20:10
osobiscie bym tak wysoko tejze plyty nie ocenil. dlaczego? moze to i jest dobry kawal muzy, ale ja tu progressu nie widze. chlopaki z Chimairy siadly na laurach i jakos nie kwapia sie do tego, zeby isc do przodu. kopa w dupe im trzeba chyba.
1 maj 2009 @ 20:46
Poziom techniczny nowego albumu jest rzeczywiście wysoki, aczkolwiek mnie album znużył po kilkunastu minutach słuchania. Te wolne “groove” kawałki wolałbym traktować jako przerywniki między szybszymi partiami, których tu po prostu… brak. Co by nie było, dla fanów wolnej, ciężkiej miazgi “The Infection” zdecydowanie godny polecenia :-)